Trzeci tydzień października

Trzeci tydzień października… a powietrze pachnie jak nigdy wcześniej. Początki były trudne, w tym roku wyjątkowo, ale nawet jesień trzeba rozchodzić.

Ani okres letni, ani sprawy zawodowe nie sprzyjały wolnym chwilom. W naszym mieszkaniu książki stały się jedynie pięknym dodatkiem wnętrzarskim. Niezbędne okazały się bodźce zewnętrzne w postaci jesiennej aury oraz pozycji, która nie przytłoczy słowem. Taka była Ania, Grzegorza Kubickiego i Macieja Drzewickiego.

Nasza półka ugina się pod ciężarem książek – tych przeczytanych oraz nieskazitelnych, czekających na swoją kolej. Nawet kilka dobrych lat. Cóż… Oboje z Michałem mamy słabość do papierowych egzemplarzy. Wyobrażacie sobie co się dzieje kiedy trafimy na księgarnię, w której obowiązuje superpromocja i cały asortyment objęty jest zniżką minimum 50%?

Przy okazji dorwaliśmy kolekcję arcydzieł Stanley’a Kubricka, w miażdżąco niskiej cenie. Mam nadzieję, że nasze dzieci kiedyś nam podziękują za perełki w domowej bibliotece.

Nie wiem czy macie świadomość, ale istnieje coś takiego jak siła przyciągania, życiowy magnes. Podobnie jak Jacek Walkiewicz ufam i wierzę w precesję. W to, że można podnieść ręce do góry i zamówić „u wielkiego kelnera” wymarzone danie¹. Z tym zjawiskiem żyję od dawna, nie mając wcześniej świadomości, że zostało ono nazwane. Prędzej czy później, mniejsze czy większe życzenia stawały się rzeczywistością.

Pierwszy raz natknęłam się na osobę Walkiewicza dzięki dziewczynom z kanału loveandgreatshoes. Nie przepadam za poradnikami, czy jak wolicie literaturą motywacyjną. Jednak z ciekawości sprawdziłam i zapoznałam się z materiałem oraz słynną mową wygłoszoną w ramach TEDxWSB. Zachęcam – uskrzydla! Jednak zakup książki odłożyłam w czasie.

Jak się domyślacie listę życzeń mam długą. Dopóki nie pojawi się pozycja, na punkcie której oszaleję, odkładam zakup w czasie i cierpliwie czekam (trochę sztuki minimalizmu każdemu się przyda). Przychodzi moment, że zapominam a książki same wpadają w moje dłonie. Takim oto sposobem (siła przyciągania) jesteśmy z Michałem ustawieni na całą jesień, ba zimę! Urodzinowe prezenty, promocja i małe oszustwo Michała, który pod moją nieobecność pokusił się o nowości, mając niemałe zaległości i voilà!

  • Dziennik Geniusza, Salvador Dali,
  • Autentyczność przyciąga. Jak budować swoją markę na prawdziwym i porywającym przekazie?, Anna Piwowarska
  • Kiedy byłem dziełem sztuki, Eric-Emmanuel Schmitt
  • Pełna MOC życia. Jeśli o czymś w życiu marzysz – sięgnij po to, Jacek Walkiewicz
  • Początek, Dan Brown
  • Moje smoki na dobre i złe, Jerzy Stuhr
  • Labirynt duchów, Carlos Ruiz Zafon
  • Śpij dobrze, Nick Littlehales
  • Mówiąc inaczej, Paulina Mikuła

I tak się wymieniamy tymi pozycjami, i dyskutujemy, i przyjmujemy z otwartymi ramionami zbliżającą się zimę.

Dzisiaj mogę Wam zdradzić, że wytwór Pauliny Mikuły oraz Anny Piwowarskiej czyta się szybko i w miarę przyjemnie. Niestety mam ogromny niedosyt i pewne zniesmaczenie.

Mówiąc Inaczej naucza, wyjaśnia podstawy językowe, o których często zapominamy a nawet nie mamy pojęcia o ich istnieniu – my, wszyscy. Warto do niej zajrzeć. Jednak podczas lektury, nie mogłam pozbyć się myśli, że książka w dużej mierze jest spowiedzią, a właściwie odpowiedzią na hejt, który spotykamy pod filmami Pauliny, na kanale Mówiąc Inaczej. Za dużo jest wtrąceń i odniesień do tak gorzkich osób, którymi są hejterzy. Zachodzi zgrzyt, głównie z tego względu, iż autorka wydaje się być bardzo pozytywną osobą – zarówno w książce jak i filmach.

Autentyczność przyciąga. Jak budować swoją markę na prawdziwym i porywającym przekazie? jest książką zakupioną z myślą o działalności gospodarczej, którą pragnę rozwijać w kierunku autentyczności. Miałam ogromne nadzieje na wartościowe rady i propozycje działań, które spowodują moje olśnienie. Owszem, książka swoją lekkością i przykładami z życia (Chociaż i tu znalazło się małe faux pas. Chcąc sprawdzić witrynę internetową pewnej bizneswoman, która przy pomocy Piwowarskiej zaczęła z powodzeniem stosować ideę autentycznego marketingu przeżyłam szok. Ku mojemu zaskoczeniu strona była w opłakanym stanie. Przykłady powinny być bodźcem dla odbiorcy.) zachęciła mnie do działania, ale w żadnym stopniu nie podarowała zadowalającej wiedzy, o której nie miałabym pojęcia.

Autorka nazwała zaledwie sytuacje, które możemy zaobserwować w życiu codziennym. Kiedy posiadasz swoje autorytety w świecie biznesu, Internetu, czy innej dziedzinie życia; wiesz jakimi wartościami kieruje się Twój mistrz, marka (autentyczna) i skąd one się biorą, wystarczy krótka analiza. Momentami książka mnie po prostu denerwowała. Nie należę do grupy czytelników, którzy w cienkiej pozycji, potrzebują kilkunastu przypomnień jednego zagadnienia. Za każdym razem, gdy zdarzało się wspomniane nawiązanie, cofałam się myślą do pierwszej, traumatycznej lekcji języka rosyjskiego (w liceum), na której mówiono do nas jak do przedszkolaków.

I cóż… Jak już wspominałam, ogromny niedosyt!

Z jeszcze większą nadzieją obserwuję nasze nowości. I z przyjemnością dowiem się, co Wy polecacie na te jesienne, długie wieczory?

 


  1. Walkiewicz J., Pełna MOC życia. Jeśli o czymś w życiu marzysz – sięgnij po to, Wydawnictwo HELION, Gliwice, s. 59.